Drogowe zamieszanieCiekawostki i sensacje dotyczące ruchu drogowego w Szczecinie, a także pomocne informacje dla kierowców, polecane warsztaty, myjnie, podjazdy.

Zima zaskoczyła drogowców… czy kierowców?

Kiedy za oknem sypie pierwszy śnieg albo jeszcze gdy mróz złapie wilgoć na drogach, kierowcy dumnie wyruszają w trasę, śmiejąc się i pogwizdując pod nosem, jak to znów drogowcy opier*ol dostaną, bo jak zwykle zima ich zaskoczy.

  • Czy całe to zamieszanie w koło tego zaskoczenia spoczywa faktycznie na barkach drogowców? Czy to oni są winni temu, że pogoda potrafi nas zaskoczyć?
  • Czy faktycznie za wszystkie stłuczki, kolizje i inne zdarzenia, mające miejsca na nieodśnieżonych i „nieposypanych” drogach ponoszą drogowcy?

Powiedzmy sobie szczerze: nie!
Dlaczego? O tym w poniższym wpisie.

Zrzucanie winy na drogowców, jest próbą wytłumaczenia się, dlaczego ja sam, kierowca, nie dbam o auto, nie dbam o bezpieczeństwo, nie myślę na drodze i jestem nieostrożny.

Ilość wypadków i kolizji na drogach, które mają miejsce przez cały rok, pokazuje że nie śnieg i lód jest jedyną ich przyczyną, a najczęściej winny jest temu człowiek a i nie rzadziej stan jego pojazdu. Śnieg i lód są czynnikami atmosferycznymi, tak jak deszcz, wiatr, mgła, przymrozek, oślepiające słońce i tak dalej. OBUDŹCIE SIĘ KIEROWCY. 

Praca drogowców nie sprowadza się jedynie do całkowitego wyczyszczenia ulic ze śniegu i lodu, a na doprowadzeniu ich do stanu zwiększonej użyteczności. Zwiększonej, bo przecież skoro wyjechaliśmy z domu do pracy, to znaczy że drogi są mniej lub bardziej przejezdne, a bezpieczeństwo na drogach zależy w dużej mierze od nas samych.

Zacznijmy od podstaw, a więc od tego, że drogowcy są bardzo dobrze przygotowani do zimy, tak samo jak i większość posiadaczy domów, a więc: mają sól, mają piasek, zatankowali pojazdy, przygotowali miotły, pługi i całą masę sprzętu. W końcu dyrektorzy podpisali umowy z pracownikami (to pewnie zrobili dużo wcześniej) i… czekają. Na co czekają? Na śnieg, lód, przymrozki. A kiedy one będą? A no właśnie. Kiedy? Kiedy pogodynka z TVP powie: jutro śnieg? Być może. Ale chwila. Drogowcy nie śpią w kabinach samochodów oczekując na śnieg i licząc na działanie automatycznego powiadomienia o opadach. Drogowcy, podobnie jak kierowcy, oczekują zimy ale w między czasie wykonują inne prace. W praktyce oznacza to jedno: są gotowi, ale nie siedzą za kółkiem.

  • Punkt pierwszy: drogowiec to też człowiek i tak samo jak inni musi do pracy dojechać/dojść i pracę rozpocząć.

No to zaczyna padać śnieg, kierownik brygady wzywa ekipę na poranną zmianę, pracownicy muszą też dojechać do pracy, niektórzy zostali wezwani na dyżur wcześniej i zaczyna się jazda: odpalamy maszyny jedziemy w miasto. A tu niespodzianka? Bo ile śnieg sypie od rana, to od rana tysiące kierowców zmierza do pracy. Droga pusta nie jest, a po drodze już ktoś wylądował na barierkach.

  • Punkt drugi: drogowiec rozpoczyna pracę zgodnie z planem i zgodnie z planem czy też harmonogramem, pokonuje kolejne ulice wg. trasy przejazdu i priorytetu oraz zastanej sytuacji.

Czas mija, kolejne drogi są odśnieżane, posypywane i tak dalej. Wszystkiego na raz nie da się zrobić, bo nikt nie ma magicznej wróżki którą po dotknięciu drogi, cały śnieg i lód zniknie nagle z całego miasta.

  • Punkt trzeci: odśnieżanie i posypywanie dróg to proces ciągły, który trwa. To praca. Nie da się odśnieżyć całego miasta w jednym momencie, a i nikt, żadne miasto na świecie, nie utrzymuje floty tysięcy aut, planując ich pracę na jednej ulicy w danym momencie.

Śnieg nadal pada, temperatura się utrzymuje, coś się topi, coś zamarza.

  • Punkt czwarty: patrz punkt trzeci. Odśnieżanie i posypywanie dróg to proces ciągły, a jego efektem jest to, że utrzymuje się pewien stan nawierzchni poddając go procesowi pielęgnacji. Tak samo jak z budową i remontem dróg, kończymy budowę ale jednocześnie zaczynamy, np. remont innych odcinków. Kończymy remont odcinków, wracamy do remontu wcześniej wybudowanej drogi. Tu proces zachodzi latami, a my rozmawiamy o procesie trwającym w ciągu doby.

Śnieg pada, mróz trzyma, rano odśnieżona droga, popołudniu znów wymaga przejazdu pługu. Tak działa pogoda i na to wpływu nikt nie ma.

  • Punkt piąty: odśnieżanie i posypywanie dróg nie polega na tym aby wyczyścić drogę do sucha i oddać ją do użytku. Proces ten polega na zapewnieniu warunków umożliwiających poruszanie się, co nie oznacza, że nie unikniemy spotkania z lodem i śniegiem,

Na drugi dzień śnieg przestaje padać, a my wylewamy pomyje na drogowców, że jak zwykle zima ich zaskoczyła.

  • Punkt szósty: g***o nie zimę widzieliście aby po jednym dniu narzekać.

Wybaczcie za to określenie ale taka jest prawda. Są nawet w Polsce miasta, gdzie śnieg i lód utrzymuje się na drogach tygodniami. Efektem takich warunków pogodowych jest oczywiście ciągła praca drogowców, którzy dbają o drogi, ale poddają je procesowi odświeżeniu posypki, zgarnięciu śniegu. Ale i śnieg i lód wciąż się utrzymuje, co oznacza, że…

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Oznacza to, że za to co się dzieje na drodze odpowiadają sami kierowcy. Ich zdrowy rozsądek, umiejętności, stan pojazdu i postrzeganie otoczenia, a także zdolność to myślenia przyczynowo-skutkowego.

Kierowca powinien być przygotowany do zimy, odpowiednio wcześnie oceniając swoje własne umiejętności (no dobra, jeśli to jego pierwsza zima, przygotowania skracają się do włączenia myślenia) ale przede wszystkim przygotowując swoje auto do zimy. Nie ma miejsca na czekanie na ostatnią chwilę. Grzało słońce, 10 stopni, a na drugi dzień pada śnieg. Tak działa zima i nawet jeśli nie ma u nas ogromnych opadów śniegu, to nawet gorzej, bo pogoda jest bardzo zmienna w Polsce.

Jak przygotować auto do zimy, o tym przeczytacie w osobnym wpisie. To nic trudnego i pomijając zakup kilku gadżetów, przygotowania sprowadzają się do standardowych prac mających na celu utrzymanie dobrego stanu pojazdu.

Zastanówmy się dlaczego dochodzi do kolizji? Czy dlatego, że droga była śliska lub nieodśnieżona? To może być czynnik który zwiększa prawdopodobieństwo kolizji czy wypadku, ale od tego jak zachowa się auto, zależy jak będziemy je prowadzić oraz co zrobią inni użytkownicy drogi.

Rachunek sumienia:

  • Czy jadąc po niepewnej drodze, zachowujemy odległość od poprzedzającego nas pojazdu?
  • Czy kierowca jadący za nami robi to samo?
  • Czy dostosowaliśmy prędkość do panujących warunków?
  • Czy posiadamy zimowe opony?
  • Czy nasze hamulce działają równomiernie (tak tak, a po co sprawdza się hamulce na stacji diagnostycznej, jak nie po to aby w razie hamowania, hamować prosto? Mało aut przy hamowaniu obraca?)?
  • Czy zbieżność kół jest prawidłowa? Czy opony dotykają drogi całą (właściwą dla miejsca styku) powierzchnią tym samym dając pełną kontrolę nad pojazdem?
  • Czy odśnieżyliśmy i przygotowaliśmy szyby do jazdy? Mamy bardzo dobrą widoczność?

Nie sposób zauważyć, że odpowiadając na w/w pytania, okaże się, że nie zawsze mamy czyste sumienie, tak jak i kierowcy nas otaczający. Co to oznacza w praktyce? Że czynników wpływających na bezpieczeństwo jest znacznie więcej niż tylko odśnieżona i posypana droga.

Możecie zarzucić mi, że przenoszę odpowiedzialność na kierowców. Ale na kogo mam to zrobić? Na drogowców? Można by się przyczepić do pracy drogowców, kiedy drogi faktycznie były by nieodśnieżone z NADMIARU śniegu, nieposypane TAM GDZIE JEST TO KONIECZNE, ale nie oznacza to, że drogowcy nie pracują. Pracują, ale tak samo jak my nie wybraliśmy innej drogi do pracy, tak samo oni nie mogą być wszędzie w jednej chwili, zwłaszcza, że pogoda może się zmieniać z minuty na minutę.

A pamiętajmy, że nie wszystkie drogi są odśnieżane i sypane i nigdy nie będą. I co wtedy? Co kierowca ma zrobić na takiej drodze? Wysiąść i przenieś samochód czy może przygotować go do jazdy po takim terenie, przygotować także się do jazdy, psychicznie i fizycznie.

Opony zimowe nie tylko na śnieg i lód? O tym że opony zimowe są na zimę wiedzą wszyscy, ale niektórzy utożsamiają oponę zimową ze śniegiem. Nic bardziej mylnego. Na lodzie, na grubej warstwie śniegu być może i opona zimowa na niewiele nam się zda, a wtedy jedyne co nam pomoże to zdrowy rozsądek i zachowanie odległości i stosownej prędkości. Opony zimowe nie tylko na śnieg i lód, opony zimowe to także opona, dostosowana do pracy w zimowych warunkach. Odporna na minusowe temperatury, zapewniająca bardzo dobre właściwości trakcyjne zimą, jak opona letnia latem.

I na koniec trochę o finansach. Zdajecie sobie sprawę, że w sytuacji kiedy dojdzie do kolizji na ośnieżonej lub oblodzonej drodze, to nie drogowcy będą odpowiadali za tą sytuację? Za prawidłowe poruszanie się po drogach, dostosowanie prędkości, odległości i zachowanie kierowców odpowiadają kierowcy. W tej sytuacji, jak wspomniałem wyżej, warunki drogowe mogą być czynnikiem wziętym pod uwagę przy ocenie sytuacji, ale nie zwalnia to nikogo z odpowiedzialności. A już tym bardziej samych kierowców.

Wpis zainspirowany artykułem Łukasza Zboralskiego z brd24.pl

 

 

Facebook Comments

RelatedPost

No votes yet.
Please wait...

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *