Drogowe zamieszanieCiekawostki i sensacje dotyczące ruchu drogowego w Szczecinie, a także pomocne informacje dla kierowców, polecane warsztaty, myjnie, podjazdy.

Naklejka Jedzie z nami dziecko, Dziecko w aucie – jak naklejać i po co to komu?

Nigdy nie byłem zwolennikiem obklejania auta naklejkami – nieważne czy kocham Windowsa, czy sikam w lewo czy w prawo, czy kocham nocną jazdę albo myję auto ręcznie. Po prostu nie kręci mnie to. Ale… ale jedną naklejkę nakleiłem: Jedzie z nami dziecko. Długo szukałem jakiejś fajnej, nie obciachowej, nie z imieniem, nie z nazwiskiem tylko takiej uniwersalnej. Znalazłem. Z żyrafą. I zaraz po tym jak ją nakleiłem, zacząłem tego żałować. Dlaczego?

Pierwsze pytanie: po co komu naklejka informująca o tym że jedzie ze mną dziecko? Logika podpowiada, aby inni kierowcy „bardziej” na mnie uważali, aby nie trąbili, a kiedy planują przywalić we mnie to lepiej żeby celowali w drzewo. Aby zachowali odległość. Aby dostosowali prędkość, aby…. ziuuuum! co to ku*wa było? Ktoś właśnie przejechał koło mnie grubo ponad 100tką w zabudowanym. O cholera, typ miał naklejkę, że jedzie z nim dziecko, dobrze że ją w porę dostrzegłem.



Szczerze? Ta naklejka to jeden wielki kit, sprzedawany pod szyldem: jesteś rodzicem więc jesteś frajerem – musisz to mieć, twoje dziecko musi to mieć. Z tym rodzicielstwo jest prostsze.

Zastanówmy się: przede wszystkim przed czym ta naklejka ostrzega? Że w samochodzie jest dziecko. Ok. Czy zawsze jest? Czy dziecko jest dzieckiem czy może już nastolatkiem? Co mogę faktycznie zrobić jadąc za kierowcą wiozącym dziecko – mogę nie trąbić, mogę… to wszystko co napisałem wyżej. I co? I czym to się różni od tego jak powinienem jeździć na co dzień? Dokładnie tak samo. Powinienem myśleć, patrzyć i uważać, jechać tak aby nie stwarzać zagrożeni ale żeby też być na nie wyczulonym.

Co ta naklejka świadczy o jej posiadaczu? Że wiezie dziecko tak? Czyli co? Że będzie jechał wolniej, że będzie wcześniej hamował, że nie będzie szalał? Czyli jednym słowem będzie jechał jak sierota i prowokował wszystkich kierowców dookoła, aby wjechali w niego, wyprzedzili go czy na trąbili. No bo czym jazda z dzieckiem różni się od tego jak powinienem jeździć na co dzień? Dokładnie tak samo. Powinienem myśleć, patrzyć i uważać, jechać tak aby nie stwarzać zagrożeni ale żeby też być na nie wyczulonym.

Wniosek jest jeden: ta naklejka nic nie daje. Nic. A mało tego, w perspektywie tego co dzieje się na drogach, powoduje, że tym bardziej mam ochotę nagrać, zatrzymać i natłuc niektórym „rodzicom z naklejkami” za to, że z jednej strony ogłaszają wszystkim dookoła jak ważny skarb wiozą w aucie, a z drugiej mają wyjeba*e na to co sami robią na drodze. Kto więc nakleja te naklejki? Rodzice, rodzice omamieni rozdzielnictwem i wszystkim, co producenci czegokolwiek dla dzieci i rodziców wcisną im.

Jazda z dzieckiem nie różni się niczym od poprawnej jazdy jaką powinniśmy uprawiać na co dzień… ale! często bardzo mocno się różni od tego, jak naprawdę jeździmy. Tylko to czy jesteśmy drogowymi sierotami, mistrzami lewego pasa, drogowymi szeryfami czy zapier*alaczami szosowymi, to nasza indywidualna sprawa. I nie wszyscy się o tym przekonają.



Jeśli wpiszecie w Google parę fraz związanych z naklejkami, traficie na ciekawe historie: jeden typ pisze, że kiedyś uratowała go przed stłuczką, bo typ za nim widząc naklejkę, chciał uniknąć zderzenia. Super. Ktoś inny pisał że pogotowie, straż i policja dzięki takim nalepkom wie że w aucie mogło być dziecko… mogło być dziecko… MOGŁO być dziecko. Obecność fotelika też może wskazywać że MOGŁO być dziecko. Ktoś inny znów przez 10 postów dyskutuje czy powinien umieścić naklejkę z lewej czy z prawej strony czy na górze czy na dole. AHA! Dziecko jest w samochodzie, nie ma znaczenia z której strony siedzi. Tak – ma znaczenie w kontekście statystycznie wytypowanych najbezpieczniejszych miejsc w aucie, ale to drobiazg nie mający większego wpływu na umiejscowienie naklejki, bo statystyki mówią, że prędzej rodzic nie zapnie dziecka, niż naklejka uratuje go przed zderzeniem.

Ok. Jestem w stanie zgodzić się z każdym z tych argumentów, że faktycznie w 1 na milion przypadków, faktycznie ta naklejka coś da. Tyle.

Gdzie nakleić naklejkę? Polecam jedną lokalizację: na kokpicie tuż przed oczami kierowcy wiozącego dziecko. Wieziesz dziecko, więc jedź jak na kierowcę ze znajomością przepisów przystało. Ta naklejka to znak, który przede wszystkim powinien przypominać TOBIE drogi rodzicu, że nie wieziesz worka kartofli, a wchodzenie na ręcznym w zakręt było fajne jak byłeś kawalerem. Zastanów się dobrze.

A co z naklejkami z imieniem lub innymi, im podobnymi? No cóż. Wydaje mi się że po przeczytaniu powyższego tekstu, widzicie sami różnicę pomiędzy chwaleniem się rodzicielstwem a faktycznym proszeniu o atencję, także tą ważną i słuszną.

Naklejki Jedzie z nami dziecko
Naklejki Dziecko w samochodzie
Gdzie nakleić naklejkę na szybie?
Dziecko w aucie

Facebook Comments

Polecane tematy:

Rating: 1.0, from 1 vote.
Please wait...

Tags: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *