Drogowe zamieszanieCiekawostki i sensacje dotyczące ruchu drogowego w Szczecinie, a także pomocne informacje dla kierowców, polecane warsztaty, myjnie, podjazdy.

Jak kupić używany samochód? Na co zwrócić uwagę?

Jak kupić używany samochód?
Na co zwrócić uwagę przy kupnie używanego samochodu?
Jak sprawdzić czy mam aktywne poduszki powietrzne?

Lista mogła by nie mieć końca, ale pamiętajcie, że kupując używane auto, musimy się liczyć z tym, że coś w tym aucie będzie tak czy inaczej nosiło ślady zużycia, użycia albo robocizny. Poniżej pokażę Wam kilka patentów, bardziej ludzkich, na sprawdzenie auta, z których ja sam skorzystałem. Żadne z nich nie są w 100% pewne, ale nawet kupując auto z salonu, trudno by było polecić taki test jako w 100% wiarygodny.

Nie każde uszkodzenie czy „wada” auta (np. malowane drzwi) od razu muszą skreślać auto i oznaczać kłopoty. W perspektywie lat, gdybym dbał o swoje auto jeszcze bardziej niż robię to teraz, reagując na każde zarysowanie, zadrapanie i obtarcie, powinienem raz do roku oddać auto do lakiernika. Takie życie, miasto, parkingi. Szkoda, że to nie ja sam sobie zrobiłem to a inni mi, ale co zrobić. Urwany zderzak na rondzie? No cóż, zderzak + lakierowanie kawałka karoserii + nowe wkręty + nowy klosz, to nic strasznego. Takie uszkodzenia to żadne uszkodzenia, a tym bardziej nie powinny nas zniechęcać. Pod warunkiem, że wszystko sprawdzimy i obejrzymy, bo malowane drzwi to nie problem, ale spartaczona robota, może oznaczać poważne kłopoty. Diabeł tkwi w szczegółach.

W sieci jest multum poradników które warto przestudiować od tak dla własnej wiedzy, chociażby o tym, jak kamufluje się pewne wady auta. Z poradnika dowiemy się też, że wymiana zapalniczki i popielniczki to pikuś, który wcale nie oznacza że było palone. Zużycie fotela kierowcy nie oznacza od razu że jeździł samochodem przedstawiciel (moja żona od 4 lat jeździ z tyłu z córką). Nie mniej warto o tym pamiętać, szczególnie gdy kupujemy 2 letnie auto z małym, zapewne kręconym, przebiegiem.

Warto pamiętać, że sercem auta jest silnik i to od niego będzie zależało to jak długo i daleko pojeździmy sobie. Oczywiście, względy bezpieczeństwa wymuszają na nas dokładne sprawdzenie całego stanu pojazdu, ale są pewne „bolączki” które jesteśmy w stanie naprawić raz na długie lata, ale i takie, które będą ciągnęły się za nami jak smród po gaciach.

Od czego zacząć:

  • odwiedź forum marki samochodu, który Cię interesuje i zapytaj, na co zwracali uwagę inni kierowcy decydując się na jego zakup.
  • w miarę możliwości poproś o zdjęcia, np. kokpitu, wnętrza i komory silnika. Te dane pozwolą Ci porównać fabryczny model z tym który chcesz kupić. Łatwo można dostrzec zmiany, np. wymienianą przykrywkę poduszki powietrza, inną kierownicę czy zerwane plomby na śrubach mocowania elementów karoserii, itp.
  • dowiedz się trochę, jakie są typowe przypadłości danego auta (które będziesz w stanie potraktować jako elementy do naprawy od razu). Prawdopodobnie na podstawie tego pytania, będziesz w stanie też ocenić ich ilość i ryzyko jakie niesienie zakup takiego auta (zarówno w kontekście dalszej eksploatacji jak i kosztów początkowych, a także szansy na to że kupujesz auto dojechane, trochę podrasowane na potrzeby sprzedaży i wciągające Cię w pętlę nieskończonej ilości napraw),
  • porównaj oferty aut w różnym stanie, aby nawet decydując się na uboższą wersję, czy w stanie do delikatnej naprawy, móc ocenić opłacalność zakupu + ewentualne koszty napraw. Auto za 8 tysięcy + robocizna będzie nas kosztowało tyle co auto w lepszym stanie za 11 tysięcy… ale być może + robocizna.

Skoro już coś wiesz o aucie, to idziemy je oglądać: pierwsza podstawowa sprawa: rzuć okiem na auto po czym od razu przejdź do środka i odpal je. Nic nam po pięknym aucie, jeśli silnik odmówi posłuszeństwa albo wzbudzi w nas obawy. Odpal i zostaw auto aby chodziło, a teraz wyjdź i zacznij je oglądać.

Wiemy co chcemy, idziemy oglądać auto:

  • rzuć okiem do sieci aby sprawdzić na co zwracać uwagę. Nie bierz jednak wszystkiego do serca, ale pamiętaj o tym oglądając auto,
  • przygotuj sobie listę punktów kontrolnych, które sprawdzisz na miejscu, np. w komisie,
  • zaczynamy, przede wszystkim obejrzyj auto dookoła i zobacz czy nosi ślady uszkodzeń karoserii, w jakim stanie jest auto, jak się prezentuje, czy wszystko jest spasowane jak trzeba czy coś budzi wątpliwości,
  • obejrzyj dokładnie progi, nadkola, dolną część drzwi, to newralgiczne miejsca, które najczęściej zachodzą rdzą, zobaczysz bąble, odpadającą farbę, nierówności,
  • pamiętaj że zderzaki są plastikowe, a więc ich stan często zostawia wiele do życzenia, ale ich malowanie lub wymiana to drobiazg,
  • sprawdź oznaczenia szyb, w sieci można poczytać jak odkodować z nich datę produkcji, zwykle wszystkie szyby mają jedno oznaczenie takie samo, jeśli któraś szyba była wymieniana, oznaczenie będzie inne. Niektóre pojazdy, jak Mazda, mają inne numery na przedniej szybie a inne na bocznych,
  • obejrzyj stan szyb, zniszczone świadczą o tym że są prawdopodobnie oryginalne (auto być może nie było skasowane) ale też mogą być w kiepskim stanie (dużo odprysków, albo rozmycie świateł – widać to w nocy i w deszczu, gdy punkty światła nie są punktami a zamieniają się w linie, bardzo to utrudnia jazdę). Można to sprawdzić świecąc lampką albo odwiedzając komis wieczorem,
  • obejrzyj oznaczenia na reflektorach (kloszach) sprawdzając czy są oryginalne. Jeśli były wymieniane, to może być znak że ktoś majstrował przy nich, ale nawet jeśli wymienione z powodu, np. wymiany zderzaka po uderzeniu w murek, to warto upewnić się że mamy dobre klosze, z homologacją. Oryginalne podniosą wartość auta,
  • sprawdź spasowanie elementów karoserii, czy wszystko jest względnie równe. Zwykle wymiana zderzaka czy drzwi powodują że szpary są trochę nierównomierne, ale w przypadku drzwi może to być też wynikiem po prostu ich używania (otwierania i zamykania),
  • otwórz wszystkie drzwi i obejrzyj dokładnie progi, uszczelki, zawiasy i śruby mocujące, czy nie ma śladów ingerencji, przy okazji sprawdzając, czy nie ma śladów malowania (i rdzy),
  • obejrzyj bagażnik, szukając wilgoci i pleśni, zajrzyj do schowków i pod dywanik, powinno być sucho, kurz jest normalnym zjawiskiem i działa na naszą korzyść (sucho),
  • komora silnika: otwórz maskę i obejrzyj wszystkie naklejki, oznaczenia seryjne części, mocowania węży i przewodów, czy nie noszą ślady uszkodzenia, czy nie odbiegają wyglądem od innych. Sprawdź plomby zabezpieczające śruby (czasami w niektórych miejscach, gdzie śruba jest głębiej, zaślepia się ją naklejką, która zlewa się z kolorem lakieru, na niektórych śrubach zostawia się ślad farby (blombę) która jest zapieczona i wskazuje, że śruba nie była odkręcana.
  • odkręć wszystkie pokrętła i sprawdź czy nie ma pod nimi osadu (szczególnie olej), zobacz stan oleju (czarny i rzadki może wskazywać że albo czeka nas wymiana – to by było dobrze, albo że olej nie był zmieniany od dawna co może też wskazywać na kondycję silnika),
  • sprawdzając oznaczenia numerów seryjnych, szukaj cyferek które mogą wskazywać na datę produkcji. Jeśli kupujesz auto z 2003 roku, to części powinny być z tego samego lub wcześniejszego roku. Nowsze mogą wskazywać na ich wymianę, pytanie dlaczego? Warto porównać komorę ze zdjęciami zdobytymi z forum (w ten sposób dowiedziałem się, że wymieniany był lewy błotnik, bo plomby były zerwane. Zignorowałem to, bo to tylko kawałek plastiku więc strzelam że co najwyżej musiał być puknięty),
  • bród i kurz w komorze silnika to dobry znak, że raczej nikt tu nie grzebał ani nie miał nic do ukrycia. Niepokojące mogą być jednak tłuste plamy, ciemne plamy lub plamy do których ewidentnie jest coś przyklejone. Uwaga, być może silnik ma jakieś wycieki. Mocno zabrudzony silnik lub widoczne ślady korozji mogą wskazywać, że auto albo było eksploatowane ekstremalnie, albo stało zaniedbane, nie musi to jednak od razu oznaczać niczego złego,
  • obejrzyj mocowanie plastików, np. w nadkolach, pod zderzakiem, pod progami, itp. czasami po drobnych wymianach i naprawach, zostaje nam kilka śróbek, których zapomnimy włożyć na swoje miejsce. Nie musisz od razu rozrywać elementu, ale warto zastanowić się czy nie kryje się za nim coś, co mogło być naprawiane a jeśli tak, co tam jest?
  • klęknij i zajrzyj pod auto, obejrzyj elementy zawieszenia. Szukaj śladów zużycia. Zbyt nowe i zbyt czyste elementy, mogą wskazywać na ich wymianę. O ile to jest jedna z 10 widocznych części, zapewne wymiana była czysto rutynowa, spowodowana zużyciem, jeśli jednak lewa strona zawieszenia jest cała nowa, a prawa niezmieniana od 20 lat, powinno nam to dać do myślenia, czy auto nie było poważniej uszkodzone. Pamiętaj jednak o zdrowym rozsądku, są uszkodzenia, nawet pozornie poważne, które naprawia się poprzez wymianę kilku części i ponowne zrobienie zbieżności,
  • nadal klęczysz? rozejrzyj się czy nic nie wisi, albo nie ma wyraźnych oznak korozji,
  • zostawiłeś włączone auto tak jak prosiłem? To zajrzyj jeszcze raz pod auto, albo odjedź kawałek i zobacz czy nie zostawia plam… nie próbuj ich językiem, dotknij palcem i powąchaj. Jedyne co powinieneś znaleźć to co najwyżej plamę wody od klimatyzacji,

Wydaje mi się że udało nam się obejrzeć auto w całości, wiemy mniej więcej co mogło być malowane, co było wymienione. Drzwi zamykają się, uszczelki całe, brak rdzy, wszystko pasuje do siebie, nic nie skrzypi, a w komorze silnika nie widać uszkodzeń, wycieków ani ingerencji (nowe części lub nowe części z nowymi naklejkami). Zabieramy się więc za wnętrze i elektrykę.

Auto zdążyło się rozgrzać, udało nam się je odpalić za pierwszym razem, działa, lecimy dalej:

  • silnik pracuje, wsłuchaj się w niego. Padający rozrząd lub problemy z silnikiem, to zwykle nierówna praca + metaliczne odgłosy. Nie musi to jednak być nic złego, jeśli słychać metaliczny odgłos, to prawdopodobnie rozrząd, tak czy inaczej warto go zrobić po zakupie auta, ale lepiej o tym wiedzieć za w czasu,
  • obserwuj obroty, równo?
  • dodaj gazu (4-5 tysięcy na luzie), słychać coś? opadają równo? nic nie brzęczy? a może coś mocno wyje (pewnie nieszczelność na przewodach),
  • sprzęgło i zmieniamy biegi w miejscu, wszystkie wchodzą?
  • luz i zaciągamy ręczny. Możemy wrzucić 1 i delikatnie ruszyć, trzyma ręczny?,
  • luz, wrzucamy 1 i powoli puszczamy sprzęgło bez gazu – rusza? to dalej,
  • luz, wrzucamy 1, dodajemy gazu i powoli ruszamy – rusza? to dalej,
  • luz, wrzucamy 2 i powoli puszczamy sprzęgło bez gazu – rusza? to dalej,
  • gdyby nie ruszał to prawdopodobnie czeka nas sprzęgło do robienia,
  • no a teraz szukamy kawałka ulicy, rozpędzamy się i mocno w hamulec – urwało się coś? kontrolki trakcji zapaliły się? czułeś niepokojące bicie na kierownicy? uciekała w prawo albo lewo? nic nie stukało? to powtórz to jeszcze raz, potem odstaw auto i sprawdź po kilku minutach czy nie poszły przewody płynu hamulcowego,
  • luz. no i co tu dużo mówić… teraz robimy z siebie idiotów i wciskamy każdy przycisk po kolei, sprawdzając raz: czy przycisk działa (mechanicznie), dwa: co dany przycisk robi, trzy: czy to co powinien dany przycisk robić, faktycznie się robi. Każda pierdoła, która nie będzie działała… może być pierdołą którą naprawimy za 5 zł albo… za 1000 zł (np. wymiana całej elektroniki). Pamiętajcie o tym i zanim sprzedający Wam powie że to nie przeszkadza, skonsultujcie ile kosztuje naprawa tego. Sprawdzamy więc pokrętła świateł, klimatyzacji, radia i takie tam,
  • ogrzewanie szyb i klimatyzacja – no odpalamy, ogrzewanie tylnej szyby i przedniej (jeśli jest). Nie wiecie jak sprawdzić? weźcie ze sobą spryskiwacz  z wodą i popsikajcie szybę (jeśli zrobicie to dla tylnej, to zobaczycie jak liniowo zaczyna się ona ogrzewać od przewodów), na przedniej będzie trudniej ale jeśli macie ogrzewanie szyby drutami (efekt jak na tylnej) jeśli podmuchem – to zacznie lecieć dużo ciepłego powietrza na przednią szybę. Klimatyzację można sprawdzić i zimą i latem, to proste, po prostu ją włącz i daj jej kilka minut. Ciepły podmuch działa zawsze, zimny… no cóż, zimny nawiew z klimy powinien Wam mrozić palce (zimą) a latem dawać przyjemny chłód. Jeśli zimą palce Wam nie zamarzają, to znak że mamy problem lub klima jest nienabita. Możecie dla porównania wyłączyć klimę i zostawić zimny nawiew, powinno być czuć różnicę w temperaturze.
  • naprawa klimatyzacji może być kosztowna, dlatego warto dobrze ją sprawdzić. Zwykle problemem jest nienabita klima, gorzej, gdy po jej nabiciu nadal nie chłodzi jak trzeba,
  • zapach z klimatyzacji – tego się nie da oszukać. Czysta klima czy czysty nawiew zawsze dmucha powietrzem, po którego wzięciu głębokiego wdechu… nic się nie dzieje. Więc jeśli coś dryfi, drapie w gardło, dusi albo w ogóle wydaje zapach… niedobrze. Oby tylko na ozonowaniu się skończyło, ale być może mamy grzyba na skraplaczu, a to, chociaż można wyczyścić to… nie da się wyeliminować w pełni bez demontażu skraplacza. I nie dajcie sobie kitu wmówić, że kupicie piankę do czyszczenia klimy… nie!,
  • sprawdź czy działa zapalniczka – musi działać bo potem nie będzie jak Yanosika odpalić z telefonu w trasie. Jeśli nie działa, to w 99% przypadków poszedł bezpiecznik – 50 gr.,
  • sprawdź światełka, szyby elektryczne, wszystkie, WSZYSTKIE! przyciski,
  • sprawdź czy wlew paliwa się otwiera,
  • sprawdź czy fotele się składają i rozkładają,
  • sprawdź czy lusterka można regulować.

W zasadzie nic więcej nie sprawdzisz. Ze sprawdzaniem wnętrza jest tak, że nawet jeśli coś nie działa, to można to naprawić, ale warto wiedzieć ile kosztuje taka naprawa, bo czasami jeden niedziałający przycisk/pokrętło, może wymusić na nas wymianę np. całego kokpitu sterowania radiem czy klimatyzacją. Bądź cwany i wyjaśnij to sprzedawcy, że możesz na to przymrużyć oko, ale po rabacie.

Kluczowym elementem jest sprawdzenie klimatyzacji, drzwi i szyb, czy wszystko działa, czy się otwiera, czy odpala jak trzeba czy dmucha tam gdzie trzeba i czy nie śmierdzi.

  • poszukaj wilgoci i skupisk grzyba, np. na tapicerce pod kokpitem, pod fotelami,
  • niektóre modele aut mają w podłodze różne wycięcia, np. Mazda ma schowek na numer VIN, przez który można zmacać co się kryje pod tapicerką podłogi,
  • zajrzyj pod fotele, tam zwykle są cięcia w tapicerce, przez które można włożyć rękę,
  • rozłóż fotele i oparcia, a nóż pomiędzy nimi kryje się jakaś niespodzianka – 5 zł, 5 euro, papieros, gumka, karaluch, gówno.

Dobra, wszystko wygląda pięknie, co z bezpieczeństwem. No cóż, jeśli chodzi o układ jezdny, to sprawdzisz go na OSKP podczas przeglądu. Wiele OSKP oferuje np. za 20-50 zł taki szybki przegląd, aby ocenić ogólny stan mechaniki.

Jak sprawdzić poduszki powietrzne? Czy mam w samochodzie poduszki powietrzne?

Hohoho, na próżno szukać w sieci takich informacji. Nie ma jednej sprawdzonej metody aby sprawdzić czy w moim samochodzie, w którym powinny być poduszki, naprawdę one są. Tak samo jak nawet jeśli wiemy, że są, to czy są podłączone. Co możemy sprawdzić sami:

  • kurtyny powietrzne są zwykle ukryte w ramie (gdzieś przy drzwiach), np. w Mazdzie 6 można odchylić uszczelkę drzwi, aby zobaczyć taką poduszkę powietrzną,
  • poduszki kierowcy i pasażera ukryte są zwykle w kierownicy i kokpicie, w niektórych modelach można np. zdjąć pokrywę klaksonu i zobaczymy… poduszkę 🙂 zanim zaczniecie to robić, sprawdźcie jak to zrobić albo podjedźcie do ASO,
  • poduszka w kokpicie ukryta jest pod tapicerką albo pod ściągalną pokrywką. Nie ściągajcie jej! za to zajrzyjcie do schowka (najlepiej go zdemontować) i potem spójrzcie w górę. Prawdopodobnie zobaczycie zawartość kokpitu od środka. W Mazdzie widać doskonale poduszkę pasażera oraz śruby mocujące ją, co pozwala mi stwierdzić, że poduszka nie była wymieniana (plomby),
  • kontrolka poduszek gaśnie, czyli jest OK – nie do końca. Wystarczy zamiast poduszki powietrza wstawić „bezpiecznik” lub inne obejście układu i komputer pokaże nam że wszystkie poduszki są na swoim miejscu. Mało tego, nawet ASO wam tego nie sprawdzi, bo komputery pokazują tylko 2 opcje: AKTYWNE/NIEAKTYWNE a więc JEST/NIE MA, ale JEST może oznaczać że jest poduszka lub jest instalacja która ma to obejść, a NIE MA może oznaczać że nie ma poduszek lub są ale niepodłączone,
  • to że widzimy fizycznie poduszki, nie oznacza że one w ogóle są aktywne, gdyż majster robiąc auto, wstawił bezpieczniki ale dla niepoznaki zamontował też poduszki, po co? A czemu nie, w końcu w papierach można napisać, że poduszki są,
  • kontrolka poduszek gaśnie – sprawdź w jaki sposób gaśnie, poza tym że wstawiamy „bezpieczniki” aby obejść poduszkę, co pozwoli oszukać komputer, nie oznacza, że nie grzebaliśmy też przy kontrolkach. Kontrolki nie tylko informują nas o bolączkach auta, ale także pokazują, czy po uruchomieniu elektryki lub silnika, auto przechodzi poprawnie TEST. Jeśli wczytajcie się w książki serwisowe, dowiecie się, że kontrolki zapalają się w pewnej kolejności, sygnalizują pewne zmiany, ale i gasną w odpowiedniej kolejności. Kontrolka poduszek powietrznych, w 99% samochodów gaśnie sama, niezależnie od innych (jej zgaśnięcie nie pokrywa się ze zgaśnięciem lub zapaleniem innej kontrolki). Co nam daje taka informacja? Jednym ze sposobów oszukania, tym razem nie komputera a naszych oczu, jest podłączenie kontroli poduszek powietrznych, do innej kontrolki. A więc zgaśnie ona wraz z innym testem, a my będziemy szczęśliwi że nie pojawił się błąd.

No i co? Sprawdziliśmy swoje auto i co dalej? Mamy listę i okazuje się, że plusów jest tyle co minusów. Warto teraz na spokojnie sprawdzić listę i ocenić, czy to z mechanikiem czy kolegami z forum, które minusy auta powinny wzbudzić nasze obawy. Pamiętajcie, aby robić zdjęcia, nagrywać filmy jak i zapamiętać, co do powiedzenia ma sprzedawca. Pytajcie na forach czy nawet na grupach FB (np. grupy z Waszego miasta) czy ktoś nie jest mechanikiem, czy ktoś nie kupował podobnego auta, itp. zawsze co 2 głowy to nie jedna.

Nie każda wada samochodu, musi oznaczać problem. Wymienione klosze, malowany zderzak, nowa chłodnica ale brak uszkodzeń w komorze silnika, mogą wskazywać że auto było uszkodzone, ale z drugiej strony, wykonana robocizna polegała na wymianie części a nie ich naprawie. W ten sam sposób ASO wymieniło by Ci uszkodzone elementy na nowe i zamknęło temat serwisu.

W zdrowym aucie zdrowy silnik – to od niego zależy najwięcej, ale jeśli nasze auto okaże się zdrowe na silniku i karoserii, niech w nas to nie uśpi czujności, gdyż lista „drobnych” poprawek, może okazać się listą kilku tysięcy złotych do zainwestowania. Z jednej strony dla naszej wygody, z drugiej, aby później mieć z głowy i sprzedać auto z czystym sumieniem.

Kupując używane auto, warto sprawdzić czy są papiery, koło zapasowe, lewarek i zestaw kluczy. Oryginalne dywaniki. Mało kiedy komisy czy właściciele używanych aut bawią się w zakup oryginalnych części tuż przed sprzedażą auta, a ich obecność może świadczyć o tym że auto mogło być zadbane lub użytkowane przez 1 właściciela. Do takich drobiazgów trzeba podejść z głową i uśmiechem.

Zakup samochodu to inwestycja na kilka lat. Dobrze wybrana, ograniczy nas jedynie do przeglądów i napraw części które zużywają się w wyniku eksploatacji samochodu. To nie świadczy o awaryjności samochodu i nie można tego traktować ani jako niepotrzebne koszty, ani też podnosić przez to ceny. Masz nowe klocki? Nowe tarcze? Zmieniłeś olej? Zrobiłeś przegląd? Super – to dobrze o Tobie świadczy ale nie dam Ci z tego powodu 2000 zł więcej, bo zainwestowałeś – zrobiłeś to co powinieneś zrobić, ale ponieważ dzięki temu ja będę cieszył się autem przez kilka lat bez wymiany tego wszystkiego, chętnie dopłacę. Ale udowodnij mi że jest to zrobione dobrze, pokaż papiery albo wskaż mechanika który to robił. Znam przypadki gdzie po wymianie sprzęgła czy tarcz, po miesiącu trzeba było je robić na nowo…

Zakup samochodu to inwestycja, na której nie można oszczędzać. Jeśli kupujesz auto za 5000 zł nie oczekuję że będziesz bawił się w mechaników, przeglądy i zatrudnianie speców z branży, ale jeśli inwestujesz 10-15-20 tysięcy w samochód, to miej te 1500 zł odłożone na wstępne naprawy (np. rozrząd) + opłacenie przeglądu (aby ocenić stan auta) czy wynająć mechanika, któremu dasz 100 w zamian za sprawdzenie silnika czy nawet 50 zł aby kupić komputer na Allegro i podpiąć się w komisie. Inwestujesz. Kupiłbyś mieszkanie za 300 tys na słowo, gdybym Ci powiedział że „panie, tu nie ma żadnych robali, sąsiedzi śpią całymi dniami, a w sobotnie noce z kranu leci szampan”? Ja nie. Nie zaszkodzi jednak zapłacić kilka złotych i podjechać jeszcze raz w sobotę w nocy 😀

Facebook Comments
Rating: 5.0, from 1 vote.
Please wait...

Tags: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *